Ale sen nie nadchodził
Ale sen nie nadchodził. Pamięć wracała do rodzinnego Starogardu. Tam rozpoczęła się jego sportowa biografia. Miał trzynaście lat, kiedy śladami braci podążył na boisko miejscowego „Włókniarza". Trener Henryk Piotrowski szybko dostrzegł niepowszedni talent Kazika, wyróżniający go z grona rówieśników. W zespole trampkarzy i juniorów długo nie zagrzał miejsca. Trzeba było specjalnej zgody piłkarskich władz okręgowych by niespełna szesnastolatek mógł grać w drużynie seniorów. Tak, wtedy wiele się nauczył. Pierwszy opiekun - o którym będąc u szczytu sławy nigdy nie zapomina - cierpliwie wpajał swoim uczniom kanony piłkarskiego abecadła, choćby ten, że zawodnik umiejący kopać piłkę tylko jedną nogą niewiele jest wart. Patrząc na grę i strzały „Kaki" - jak nazwali go przyjaciele w „Legii" - łatwo się przekonać o sile oddziaływania rad pierwszego wychowawcy na późniejszego „króla strzelców" turnieju olimpijskiego. Walory młodziutkiego napastnika ze Starogardu zwróciły uwagę trenera reprezentacji Polski juniorów i oto w 1965 roku zadebiutował w drużynie Orlików. Gry w kilku spotkaniach nie przyniosły mu przychylnych recenzji, a ferowane przez niektórych wyroki były wręcz krzywdzące. To tylko" drażniło i mobilizowało do pracy nad sobą. I przyniosło efekty skoro oglądający go w akcji działacze ŁKS zaproponowali mu przeniesienie się do Łodzi. Po naradzie rodzinnej, otrzymawszy zgodę ojca, spakował manatki i wyje-' chał ze Starogardu.
prefabrykowane biegi schodowe | dachy odwrócone | systemy nawadniające