Cóż za krętactwo niewiarygodne, co za błędne koło. Nie istniejąca postawa wymyślona po to, żeby uzasadnić pojęcia takie jak „piękno", którym w określonych kodach odpowiadała zapewne jakaś rzeczywistość, ale które już w wieku XVIII stawały się puste. Bo piękno, jako ład i harmonia... Albo szerzej, jako wszechobecna sensowność... To implikuje pewną wizję wszechświata jako kosmosu (czyli właśnie ładu, choćby nawet tragicznie zakłócanego), ostatecznie pewną wiarę w rozumny akt stwórczy. Kiedy jednak świat - coraz lepiej poznawany przez różne nauki - staje się (choćby nawet wysoko zorganizowanym) chaosem, na jakimże fundamencie mają się te pojęcia opierać ? Czy tym fundamentem miałaby być struktura, jako społecznie wypracowana namiastka kosmosu? Śmieszne!
Mędrzec tańczy, dalej z drogi, Cnota, prawda, piękno, bogi, Patrzcie ludzie, patrzcie gapie, Od Ksantypci wały złapię...
Głos kończył swą tyradę, rozlegał się coraz ciszej, wreszcie zgasł. Ja niby zostałem, rozdwojony w sobie. Chyba sporo racji ma ów głos. Myślę jednak, że tam, gdzie wszystko jest wszystkim, nie można orzec niczego o niczym. To bardzo szczęśliwe, że sztuka chciałaby znowu wtopić się jak najściślej w życie, ale i w życiu dzieją się rzeczy takie czy inne, realizują się wartości najrozmaitsze. wózki widłowe | Zakłady Bukmacherskie | księgi wieczyste wąbrzeźno
|