Przez późniejsze lata sukcesy jej zawodniczek były jej zwycięstwami. One kontynuowały jakby starty Heleny. Im przekazała swoje ambicje, marzenia. Uczyła kochać ten sport. Bez gimnastyki zabrakłoby jakiejś części jej życia. Teraz swoje ambicje przelała na zawodniczki, te z krakowskiego „Wawelu", do którego Rakoczy należy już ponad 20 lat, jak'i dziewczęta z kadry narodowej. Dziś razem z nimi z uporem dąży do celu. Stara się wprowadzać nowe elementy, trudniejsze i efektowniejsze, które za granicą są już wykonywane. Ale jak uczynić to najlepiej, aby przyswoić wychowankom wszystko najważniejsze i aby dodać coś własnego, wzbogacić?
Któż prócz zawodniczki i trenerki potrafi tak naprawdę powiedzieć, jakim wysiłkiem okupiony jest gimnastyczny sute* , ces czy nawet tylko poprawne opanowanie ćwiczenia? Jak olbrzymia praca kryje się za czarnymi i czerwonymi cyferkami wyrzucanymi przez sędziów na zawodach. Jaki wysiłek, ile wyrzeczeń? Tygodnie, dni mozolnej, monotonnej pracy. Sam talent nie wystarcza. Tylko praca, praca i upór prowadzić mogą do sukcesów. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Ile dziesiętnych punktu przypada w tej ocenie trenerce? dachy kielce | Drzwi wewnętrzne | jak zachować piękne włosy
|