Tak wyodrębniając sztuki
Tak wyodrębniając sztuki piękne, Maritain zwężał znaczenie piękna i wbrew własnym intencjom przesuwał je poza teren metafizyki. Piękno bowiem przestaje tu być powszechną właściwością bytu, także stworzonego przez człowieka, a staje się przede wszystkim cechą przedmiotów wybranych, powołanych umyślnie dla jego realizacji, czyli dzieł sztuki. W tym punkcie bliższy Tomasza niż znakomity francuski tomista był Norwid, kiedy pisał w Promethidionie, że piękno zawsze towarzyszy temu, co użyteczne. Najwybitniejszy znawca estetyki średniowiecza, Edgar de Bruyne, nie pozwala wątpić, że ten Maritainowski podział na wytwory pożyteczne i wytwory piękne jest sprzeczny z myślą philosophiae perennis: nie trzeba nigdy zapominać - mówi de Bruyne w monumentalnych swoich studiach z dziejów estetyki - że dla Tomasza „wszystkie artes zmierzają do piękna tak samo jak zmierzają do dobra". Nad myślą Maritaina, a później wielu jego uczniów, zaciążył tu sam termin beaux-arts, mający w estetyce francuskiej tradycję szczególnie bogatą, jeszcze siedemnastowieczną. Co ważniejsze jednak, stosunek młodego Maritaina do sztuki był romantyczny, albo ściślej: neoromantyczny. Entuzjazm filozofa i wyznawcy, przyjaciela artystów; jego przekonanie, że w obrębie chrześcijańskiego humanizmu integralnego sztuka jest (po religii) wartością najwyższą; zapał odkrywcy, który właśnie u poetów wyklętych umiał dostrzec blask prawd, w jakie gorąco wierzył - wszystko to (a^także wpływ jego żony, Raissy) zaprowadziło Maritaina do radykalnego 'Wywyższenia, wyodrębnienia sztuki oraz wskutek tego do pomieszania piękna w sensie transcendentalnym i piękna w dosyć wąskim sensie akademickim: beaux-arts.
lokaty bankowe | |