Tu Witkiewicz najwyraźniej chyba stoi na rozdrożu między naturalizmem, psychologizmem i symbolizmem. Ale trudno powiedzieć, że steruje tędy ku zagadnieniom Czystej Formy. W malarskim konkrecie bezprzedmiotowe działanie barwy dlań nie istnieje. „Natura ma wyraz" (pisał): dzieło sztuki o tyle jest jego zdaniem wyraziste, o ile pokazuje wyrazistą naturę. Tak np. najmocniej działa na psychikę chwila zmierzchu: wywołuje wiele uczuć, od melancholii do strachu. „Oto źródło stimmungowych, jakby powiedział Gierymski, nastrojowych, jak mówimy dzisiaj, obrazów, które przed trzydziestu laty charakteryzowały dla Niemców polską sztukę. Bawili się oni w tani dowcip, twierdząc, że smutna dusza polska objawia się w ilości czarnej farby, której Polacy używają w swoich obrazach. I rzeczywiście, Polacy namalowali tych smutnych wieczorów jesiennych... więcej, niż ktokolwiek bądź w owych czasach." Mamy więc znowu Stimmung całkiem naturalistyczny. Jeszcze ostatni cytat z książki o Gierym-skim: barwa, niezależnie czy jest, lub nie, barwą jakiegoś wiadomego przedmiotu, przedstawia dla malarza sferę tworzenia pełną niesłychanego uroku, gdyż harmonia barwy, wywołująca szczególne wrażenia estetyczne, może być sama dla siebie celem, jak z drugiej strony jest środkiem do całkowitego przedstawienia istniejącego świata".
Witkacy uznałby zapewne to zdanie za krok w jego stronę. Może słusznie. Ale wydaje się, że Witkiewicz nie umiałby się zgodzić na oderwanie od niebie obu funkcji barwy: tej, co delektuje malarza, i tej, co przedstawia 4 wiat. cv | darmowe programy | jatezMamTalent.com
|