Zdaje się, że późniejsze od tych sformułowań są wszelkie kolaże, wszystkie kubistyczne rzeźby „otwarte" Archipenki czy Duchamp--Villona, a także z pewnością twórczość Pevsnera czy Gabo. I tylu dalszych.
Wcześniej jeszcze - w maju 1911 - Boccioni tak przemawiał na rzymskiej
Via Margutta: „Przyjdzie dzień, kiedy nie wystarczy nam już obraz. Jego nieruchomość będzie się wydawać śmiesznym anachronizmem wśród i-oraz szybszych wirów życia. Ludzkie oko będzie postrzegać barwy jako odczucia. Mieniące się rozmaicie kolory nie będą potrzebowały formy, byśmy mogli je postrzegać i pojmować. Odłożymy płótna i pędzle. Zamiast obrazów damy światu olbrzymie efemeryczne malowidła, utworzone ze kwiecących kolorowo smug reflektorów i z barwnych " gazów. Gdy ich wiązki, spirale i sieci zestroją się na firmamencie, napełnią zachwytem złoconą duszę przyszłych ludzkich mas."
Auto wyścigowe jest piękniejsze niż Nike z Samotraki, krzyczeli futuryści. Iloccioni zabił się w czasie pierwszej wojny anachronicznie, spadając z koniu. Wydaje mi się to symbolem przełomu dwóch epok, podobnie jak tłinierć starszego o dwadzieścia lat Maillola: ten najbardziej klasyczny, iwjgłębiej idylliczny spośród wielkich rzeźbiarzy XX wieku, zamiłowany rolnik i rękodzielnik, zginął podczas drugiej wojny w wypadku samochodowym.
Wnzystkie prawie zjawiska artystyczne, jakie tu opisuję, dzieją się w roku l') 12 lub w najbliższej jego okolicy. Co za rok! A jeszcze pomyśleć trzeba, ilr wtedy powstało prac wspaniałych poza grupami i prądami. | |
|